Poprosze motywacje …

Ach! Żeby tak motywację można było dostać w sklepie. – Dzień Dobry. Poproszę 5 kilogramów motywacji. – Pokroić? – Nie, wezmę w całości. Szczęścia nie da się kupić za pieniądze a smak satysfakcji nigdy nie będzie tak wyśmienity jak ten wypracowany własnymi rękoma. Jestem pewna, że w głębi serca doskonale znasz ten przepis, tylko kartki ci się skleiły, pomyliłaś składniki i zamiast sukcesu wyszedł ci pasztet.

Czasami mam wrażenie, że startuję w mistrzostwach świata w hipochondrii. Ten głos w mojej głowie, ogłaszający przez megafon wszystkie dyscypliny: dzisiaj odpuść, jesteś zmęczona a po treningu nie doczołgasz się do pracy, czujesz to? zaraz zemdlejesz, włosy cię bolą, poważne wątpliwości, że pot rozpuszcza ciało są głęboko uzasadnione (jestem prawie pewna, że czytałam o tym gdzieś w intrenecie), Ewa nie zając nie ucieknie … i moja ulubiona: zrobisz jutro! Wiem, wiem dużo tego! Zajęło mi trochę czasu zanim nauczyłam się ten głos lekceważyć. Nie jest to łatwe, ale przychodzi w końcu taki dzień, kiedy musisz zadać sobie PYTANIE. Czego tak naprawdę chcesz? Czy jesteś szczęśliwa teraz, tak jak stoisz? Czy budzisz się rano z uśmiechem na twarzy i nie jest on skutkiem snu z Bradem Pittem w roli głównej? Czy patrząc w lustro jesteś dumna z osoby, która czule na ciebie spogląda robiąc dziubki? Czy masz wystarczająco dużą kartę pamięci w aparacie fotograficznym, bo szykuje się sesja zdjęciowa na okładkę książki o przygodzie twojego życia?!

Jeszcze nie tak dawno temu moją odpowiedzią na te wszystkie pytania było: NIE. Czułam, że czas przecieka mi przez palce a właśnie teraz chciałam żeby dłużył się godzinami. Mam super kochanego męża i zostałam mamą. Chciałam zatrzymać chwilę … żeby w końcu się porządnie wyspać w tym samym czasie nie spóźniając się do pracy, ale przede wszystkim chciałam delektować się każdą sekundą mojego szczęścia, bo jutrzejszy dzień szykował mi z pewnością coś nowego. Męczyło mnie też bycie żabą?! Zaczęłam obawiać się o swoje życie. Ludzie! ja mieszkam we FRANCJI! Koniec z grzaniem ławki rezerwowych. Koniec z dniami przemijającymi tak szybko, że zanim się zorientujemy jest już noc. Chcę żeby ten koniec, był początkiem fenomenalnej podróży, o której będę wszystkim opowiadać z zapartym tchem. Hmmm, łatwiej powiedzieć niż zrobić? Pierwszy krok jest najtrudniejszy, wiem. Nigdy nie sądziłam, że tyle łez wyleje wiążąc sznurówki. Zawiązane? Nie ma odwrotu, biegniesz! Wiele razy chciałam zrezygnować, ale jeszcze bardziej chciałam odzyskać moją duszę i ciało. Chciałam znowu pokochać lustra, chciałam przestać się wstydzić, chciałam pokochać siebie. Na każdym zakręcie powtarzałam sobie jak mantrę dlaczego to robię. Od ćwiczeń pot zalewa ci mózg, musisz wtedy sobie przypomnieć jak się nazywasz, że to nie koszmar i chcesz się obudzić, że to jest TWOJA walka a ty jesteś NIEULĘKŁYM wojownikiem, NAJLEPSZYM.

Kiedy kończy się trening a twoje oczy wypełniają się łzami dumy bo przeżyłaś, to znak, że twoja SILNA WOLA się obudziła. Twoim zadaniem teraz jest nigdy już nie pozwolić jej zasnąć! Ten pierwszy trening wywołuje wiele silnych emocji. Jest jak katharsis. Krzyczałam w poduszkę, bo Louis spał a smoka nie wolno budzić! To dla mamy znaczy tyle samo, co 3 tygodnie wakacji na Bahamach! Nie poradziłabym sobie z dwoma beksami. Poznałam cenę, jaką przyjdzie mi zapłacić za odzyskanie straconego czasu. Stopy procentowe były za wysokie, więc kredyt nie wchodził w grę. Wiedziałam, że nie będzie to łatwe, ale wiedziałam, że będzie warte każdej sekundy mojego życia, każdej kropli potu. Przecież walczę o SIEBIE i moje marzenia. Muszę wytrwać.

Motywacja ma wiele twarzy. Kiedy po raz pierwszy przyjechałam do Paryża, opiekowałam się dziećmi. Odprowadzając je do szkoły widziałam piękne, pachnące, szczupłe, fit, wysportowane, francuskie maman (fr. mama). Byłam pewna, że wszystkie przyszły po dzieci prosto z wybiegu CHANEL. Chciałam być kiedyś taką seksy mamą, z tą niesamowitą pewnością siebie błyszczącą w oku, w 10 centymetrowych szpilkach i uśmiechem na twarzy, bo przecież to najwygodniejsze obuwie pod słońcem. A! i jeszcze z rozwianą burzą loków, którym żaden wiatr nie był straszny. Trwałam w swoim postanowieniu. Statek był już na pełnym morzu a ja trzymałam ster. Tylko ode mnie zależało czy odkryję cudowną krainę czy osiądę na mieliźnie i pożrą mnie kraby albo inne glizdy morskie. Przygoda wzywała. Po miesiącach ćwiczeń odkryłam, że coś innego podoba mi się o wiele bardziej niż moje nowe ciało. To była świeżutko narodzona PEWNOŚĆ i WIARA w SIEBIE.

Kiedy ćwiczę z Ewą czuję się, jak Xena wojownicza księżniczka. Siedziała we mnie prawdziwa amazonka i ja mogłam to przegapić gdybym nie spróbowała. Gdzie jest mój chakram!? Aaaaa! Trening wydaje ci się nieskończenie długi, mięśnie palą ogniem, każdego dnia przybywa nowe przekleństwo w twoim słowniku. Dlaczego ona się tak ciągle uśmiecha? Czy ona się śmieje ZE MNIE?! Już po krzyku! Aaaaa! Endorfiny szaleją i ta wewnętrza moc, która budzi się w tobie i wylewa uszami, nosem i wszelkimi innymi dziurkami. Chcę krzyczeć z radości, chcę obwieścić światu swoje szczęście, chce się nim podzielić, bo mam go w nadmiarze. Jeżeli ktoś mnie szuka to jestem na różowej chmurce w Krainie Czarów, popijam lemoniadę ze Świętym Mikołajem, Dżinem i złotą rybką, a Gandalf macha mi różdżką … on jest na innej chmurce a ja z daleka za dobrze nie widzę … hmmm … mam nadzieje, że to różdżką! A i jestem na endorfinowym odlocie jakby ktoś jeszcze nie zauważył!

To takie piękne i takie proste. Tylko 45 minut ćwiczeń wprowadza cię w stan, w którym chcesz pozostać już na zawsze. Co znaczy 45 minut w ciągu 24 godzin? Czy nie warto poświecić tego czasu żeby szczęście nas pokochało i już nigdy nie opuściło? Znajdź je, to dla CIEBIE! Będę o tym pamiętała jutro i pojutrze i w dniu, kiedy znowu zabolą mnie włosy. Ta SIŁA jest w każdym z nas. Czasami sprytnie się ukrywa pod złożami niepewności siebie, lenistwa i strachu, które odkładają się w tkankach od tak dawna, ale ona tam jest. Raz uwolniona nie pozwoli już o sobie zapomnieć, przesiąkasz nią cała. Fitness nie służy tylko do kształtowania pięknych mięśni i wylewania siódmych potów. Fitness to przede wszystkim hart ducha! Uczy dyscypliny, pokory, wytrwałości wbrew pozorom uczy spokoju, który tak bardzo jest nam potrzebny pod koniec ciężkiego dnia. W pracy, sama myśl o treningu pozwala zachować równowagę i nie wybuchać tak nerwowo i tak często jak kiedyś. To wszystko jest jak mięśnie naszego samopoczucia. Musimy je wypracować i szlifować codziennie żeby móc nimi w pełni władać.

Trening Ewy zawsze pomaga mi rozpędzić czarne chmury. Zawsze! To najlepsze lekarstwo! Moją motywacją jesteś też TY. Czuje się czasami jak Hannibal Lecter albo Buffalo Bill z « Milczenia koni » … nie … z « Milczenia owiec ». Na swój sposób « żywię się » wszystkimi metamorfozami, które Ewa publikuje na fejsie! Dodają mi skrzydeł, są moją inspiracją! Kiedy dopada mnie zwątpienie, sięgam po zdjęcia babeczek z metamorfoz. To tak cudownie ładuje akumulatory! Tyle w tych fotach determinacji, siły, piękna, szczęścia! Wystarczy tylko jedno spojrzenie i mam banana na buzi a ręce i nogi same biegną po matę i DVD. Dzisiaj już nie wyobrażam sobie życia bez aktywności fizycznej. Zadaje sobie tylko jedno pytanie: dlaczego do jasnej maciejki nie zaczęłam wcześniej? Więcej czasu nie stracę!

Przez ten cały fitness, otwieramy się bardziej na świat, na siebie, na swoje pasje, na swoje MARZENIA. Przestajemy się ich bać, przestajemy się bać własnej energii! Ona rośnie a my powinnyśmy pozwolić jej szaleć do woli! Chciałam tylko fajną dupkę a dostałam coś o wiele cenniejszego! Wiarę w siebie. Zawsze miałam głowę w chmurach, wielu się ze mnie śmiało i kazało zejść na ziemię. Ukrywałam, więc swoje fantazje od czasu do czasu do nich wracając z myślą: ale by było cudownie, jeżeli tylko, o to też, wow! ty na pewno nigdy się nie spełnisz … 2 lata temu mogłam tylko trzasnąć drzwiami i popłakać w łazience. Dzisiaj niemożliwe nie istnieje. Walcz o swoje marzenia całym sercem. Spraw żeby stały się planami, projektami życia. Chcesz przecież, żeby ujrzały światło dzienne. Czasami na przekór wszystkim, ale Ewa i fitness dodają sił. Spełnij swoje marzenia. WSZYSTKIE, nawet te, które dzisiaj wydają ci się niedorzeczne! Nie czekaj! Walczysz o siebie! Jesteś tego warta! Bądź jak ten łosoś i płyń pod prąd. Tam na górze czekają cię niewyobrażalne przygody!

Partager:

13 Commentaires

  1. Aga
    5 juillet 2019 / 12 h 26 min

    To prawda zw Ewa i fitnes dodaja sił. Zwiekszaja wiare w siebie. Ja np zrobilam Volume wczoraj i to nie caly a dumna bylam z siebie ogromnie. Dzis sprobuje target brzuch. Trzymaj kciuka Kasiu. Zamiast 5 kg motywacji Twoj wpis na blogu wystarczy 😉
    Ps. Po poprzednim wpisie zaczelam czytać książkę tez biografie, Jennifer Lopez – Prawdziwa Miłość. Polecam Ci. Ściskam , buziaki.❤❤

  2. Agnieszka
    5 juillet 2019 / 13 h 56 min

    I jak Cię nie kochać???

  3. Iza
    5 juillet 2019 / 15 h 12 min

    Dokładnie tak. Chcemy mieć fajny tyłek a dostajemy coś więcej. Mam to od 3 miesięcy. W pewnym momencie przyłapalam się na tym, że podoba mi się to co dostałam jako dodatek, czyli ta siła. Nauczyłam się wychodzić ze swojej strefy komfortu. Wiem, że czasami dostanę w dupe, ale może w końcu przestanie mnie tyle rzeczy omijać. To piszę ja, prawie świeża 40 😁❤

  4. 5 juillet 2019 / 15 h 22 min

    Kasiulka piękny tekst naprawdę, widzę siebie gdy to czytam. Pisz i pisz więcej jesteś miodem dla mojej duszy

  5. Agata
    5 juillet 2019 / 16 h 11 min

    Kasiu, nawet nie wiesz jak się cieszę, że założyłas bloga! A ten dzisiejszy wpis czuję jakby był adresowany bezpośrednio do mnie. Ja od dłuższego czasu nie mogę w sobie znaleźć motywacji do powrotu do ćwiczeń. A kiedyś przecież byłam taka aktywna fizycznie i tak bardzo siebie taką lubiłam… Dziękuję Ci za te słowa pełne pozytywnej energii i humoru. Masz rację, trzeba walczyć o swoje szczęście. Wracam do domu i wyciągam sportowe ciuchy 💪❤

  6. Aga
    5 juillet 2019 / 18 h 26 min

    Pieknie !

  7. 5 juillet 2019 / 19 h 09 min

    Uwielbiam każde słowo, każdą myśl. Potrafisz zmotywować mnie jak nikt inny, dziękuję Ci za tego bloga będę chłonąć każde słowo. Marze o tym żeby kiedyś Cie spotkac i chociaż chwilę porozmawiać

  8. Beata
    6 juillet 2019 / 22 h 57 min

    Więcej motywacji się już nie da. Zaczynamy kolejne wyzwanie w poniedziałek z przytupem.🙂😃
    Wspaniale się czyta Twojego bloga, posty na IG. Pozdrawiam 😊

  9. Mila
    8 juillet 2019 / 1 h 45 min

    Pięknie napisane 😍❤️

  10. KarinaEliza
    11 juillet 2019 / 19 h 07 min

    A ja zadaję sobie inne pytanie : dlaczego do jasnej maciejki ja nie odkryłam Ciebie wcześniej ???
    Ale jak to mówią lepiej późno niż wcale ❤️
    Kisses from 🇵🇹

  11. @klaaudia.u
    20 juillet 2019 / 13 h 13 min

    Kasieńko wspaniała !! Jak ja Cie kocham! Tak pieknie to wszystko ubierasz w słowa! Twoja energia, zwariowane pomysły! Uwielbiam 😍 ogladanie Ciebie to sama przyjemność ♥️ co moge powiedzieć…jedyne co przychodzi mi do głowy to ulubione słowa pielgrzymów 😍
    « Dobrze że jesteś, dobrze że jesteś, dobrze że jesteś HEj,
    co by to było gdyby Cię nie było, co by to było…
    Źle by to było gdyby Cię nie było … 🙁 »
    Ściskam Cie całym moim serduchem !

    • adminkp
      Auteur
      30 juillet 2019 / 21 h 52 min

      haha DZIEKUJE z calego serca!

  12. Jola
    20 octobre 2019 / 10 h 09 min

    Super tekst, czytam i płaczę to przecież o mnie.pozdrawiam ściskam i czekam na następne..

Laisser un commentaire

Votre adresse de messagerie ne sera pas publiée. Les champs obligatoires sont indiqués avec *