7 grzechów głównych

No i co ? Kolejny miesiąc a ty ciągle paradujesz ze sztandarem : ”Zacznę od jutra ! … albo od pojutrza, bo mnie włosy bolą, dam im odpocząć!”. Po lecie zostały tylko lepkie palce po lodach czekoladowych i latająca pajęczyna a twoje piękne, zielone bikini ciągle z metką leży głęboko w szufladzie. Pamiętam takie wakacje. Przywieźliśmy z nich tysiące zdjęć, ale szukać mnie na nich było ze świeczką! Zamiast bikini był strój płetwonurka a na plaży leżałam w dresie udając, że niby taką saunę sobie robię na spalanie kalorii. Powiedziałam sobie, że to ostatni taki urlop! Mała! Twoja kolej! Jak było u ciebie? Czas na rachunek sumienia! Dopóki nie zobaczymy czarno na białym czym grzeszymy, błądzimy gdzieś w czyśćcu i szukamy drogi do nieba … albopiekła na turbo spalanie! Spójrz na listę, brzmi znajomo?! 

CZEKANIE na zbawienie i inspirację. Czas jest najcenniejszą rzeczą, jaką posiadasz, prawdziwy skarb. Masz wszystkie płyty a jak nie to wystarczająco dobry zasięg w domu żeby odpalić YouTube. Masz książki z ćwiczeniami i przepisami. Masz wszystkie możliwe portale społecznościowe gdzie codziennie oglądasz nową metamorfozę dziewczyn. Masz nawet piękne nowe skarpetki do ćwiczeń. Rany! Masz nawet podpis Ewy! I co?  Wszystko pięknie poukładane w szufladce, koło zielonego bikini… i nie za bardzo wiesz, co z tym zrobić. Jeżeli to wszystko cię jeszcze nie zmotywowało, masz wrażenie, że już nic nie pomoże. Błąd. To wszystko jest dowodem na to, że CHCESZ, tylko jeszcze o tym nie wiesz. To już połowa sukcesu. Kolekcjonujesz te puzzle, ale do układanki brakuje ci jednego elementu: CIEBIE. To TY jesteś tu najważniejsza! Walczysz tu o swoje ciało i swoje zdrowie! Nikt za ciebie tego nie zrobi. Stan się bohaterem tej bajki a nie osobą, która czyta ją innym. Zadaj sobie pytanie, po co ślęczysz od tylu miesięcy na stronie Ewy?!. Chcesz czuć się jak inne dziewczyny, zacznij już teraz, już dzisiaj. Nie ma na co czekać! Dzień każdej osoby trwa 24 godziny! TY decydujesz jak je wykorzystasz. Mam 40 lat i wiem że jeszcze trochę życia przede mną, ale ono też ma datę ważności! Chcę cieszyć się każdą sekundą i każdą wykorzystać na maksa. Ćwiczę i nie odkładam tego na jutro! A jutro … znowu poćwiczę, ale jutro będę już silniejsza i mój uśmiech na twarzy będzie jeszcze szerszy. Nie trać CZASU!!!

WSTYD przed marzeniami! Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia! Jestem Dyzio Marzyciel pierwszego kalibru, chyba nie muszę ci o tym przypominać. Mam tyle marzeń, że czasami nie mogę spać, bo kotłują mi się w głowie. Budzę nawet tym Stefa, który przerażony myśli, że znowu marzę o torebkach JBliżej moich urodzin często ma takie zrywy w nocy. Bardzo dobrze! Niech wie, że czuwam! Ale wracając do tematu, kiedyś byłam w tym samym miejscu gdzie pewnie jesteś teraz ty. Na początku wyzwania. Wstydziłam się swoich marzeń, bo myślałam, że będę wyśmiana, że są niedorzeczne. Spróbowałam jednak urzeczywistniać jedno z listy i je zmaterializowałam! Chciałam więcej, wiadomo! Apetyt rośnie w miarę marzenia! Nie, nie mam magicznej różdżki! Zrobiłam jednak wszystko, co było w mojej mocy żeby się spełniło. Marzyłam o fajnym ciele i zielonym bikini. Wstawałam rano przed pracą na trening i robiłam tak codziennie. Jak rano nie mogłam, to robiłam to wieczorem nawet po 22:00. Kiedy nie było czasu na godzinny trening ratowałam się 30 minutowa sekwencją z YouTuba. Tak, ratowałam się, bo moje ciało potrzebowało pomocy! Pilnowałam tego co jem. Byłam lojalna wobec siebie, żeby do nikogo potem nie mieć pretensji. Przez noc się to nie stało, ale rezultat był warty czekania! Teraz ty, wstań kobieto, napisz na kartce, o czym marzysz i zrób wszystko żebyś była z siebie dumna! Niech twoje marzenie stanie się PLANEM! Marzenia są piękne. Niech usłyszy o nich świat! Krzycz i tup … najlepiej na macie! MARZ pełną gebą!

CHCESZ WSZYSTKIM DOGODZIĆ. Jesteś kobietą, niektóre z was pewnie też mamą. Obowiązki piętrzą się jak wieżowce w Nowym Jorku i tylko dwie ręce. Szykujesz dziecku śniadanie jedną ręką malując oko, obrócisz się żeby wyłączyć czajnik a ono już wróciło ze szkoły! I znowu zimna kawa. Pranie, prasowanie, sprzątanie, skrobanie obiadu z podłogi, praca. Tylko TY masz tę magiczną moc, żeby otworzyć lodówkę i zobaczyć co w niej brakuje i dokupić dzika! Na sam KONIEC czas dla ciebie, kiedy wyciągasz matę. Wtedy ciocia Zdzisia ci dorzuci na podwieczorek, po co ci te ćwiczenia, powinnaś się zająć domem! Aaaaa! Serio???!!! Tylko to dla mnie wszechświat przygotował? Na początku chciałam być w zgodzie ze wszystkimi, chyba nawet bardziej niż sama ze sobą. Pomimo że robiłam wszystko jak zawsze na milion procent, wiele razy słyszałam że jestem egoistką … bo do mojego programu dnia dorzuciłam fitness. Ja nawet z tym do spowiedzi poszłam! Szukałam po konfesjonałach młodego księdza, który będzie bardziej reformowany i zrozumie młode pokolenie. Trafiłam na starego wygę. Dobra idę! Byłam gotowa na litanię, którą i tak słyszałam prawie codziennie a on mi na to: „Dziecko STOP! Najpierw kochanieńka to musisz zadbać o własny ogródek, żeby potem inni mogli z jego plonów korzystać”. Nic więcej nie musiałam usłyszeć! Twoje samopoczucie jest odczuwalne przez twoje otoczenie. Jeżeli nie jesteś szczęśliwa sama ze sobą, nikogo innego nie uszczęśliwisz. Odcięłam się od toksycznych osób. Męża mam najwspanialszego na świecie, który ZAWSZE mnie dopinguje! Obowiązki są podzielone od samego początku. A że dziecka raz się nie wykapie?! Albo będą kanapki na kolacje zamiast nadziewanego prosiaka, napoleonki z kremem i chleba na zakwasie! LUZ! Świat się nie zawali! Na zdrowie – JA!

NAWYKI bardzo złe, czyli waga inaczej. Czy jak stanę na palcach to będę ważyć mniej? Albo jak wciągnę brzuch?! Czekaj, trzeba wydmuchać powietrze! O zmoro kobiety! Jakby Ewa w raju miała wagę to pewnie i jabłek by się nie czepiła! Wcześniej odchudzałam się chyba  … od zawsze! Ważyłam się czasami 3-4 razy w tygodniu w oczekiwaniu na cud. Jak się opanowałam, ważyłam się tylko w sobotę rano. Ale wiadomo, kupa kupie nie równa, a i siku czasami mało no i na wadze nie ubywało NIC! W rezultacie czarna rozpacz, przygnębienie wręcz złość. Cały weekend zmarnowany i pod psem. Oberwało się każdemu w zasięgu 2 metrów. I jak tu się teraz zmotywować do dalszego działania, czy w ogóle wstania z kanapy, zadała sobie pytanie Kasia trzymając w ręku czekoladowego batonika! Lament tu nie pomoże, nawet gdybyś wypłakała 3 kilo łez! Tutaj trzeba zmienić tok myślenia i działania. Po pierwsze WYRZUĆ wagę! Albo waż się raz na miesiąc. Tak na prawdę to nie jest istotne! Zamiast tego ZMIERZ się! Też cyferki, ale te znacznie bardziej cię uszczęśliwią i zmotywują! Pamiętaj, że mięśnie ważą tyle samo co tłuszcz ALE zajmują w ciele o wiele mniej miejsca. Tak więc w rezultacie: NIE CHUDNIEMY tylko się UJĘDRNIAMY! Waga może stać w miejscu albo nawet skoczyć do góry. Zauważysz jednak, że dzięki codziennym ćwiczeniom mieścisz się w ulubione jeansy! To nie magia to fitness! Cyferki nigdy nie powinny być wyznacznikiem twojego szczęścia! W sobotę zamiast się ważyć, zadaj sobie pytanie czy jesteś zadowolona i szczęśliwa!? TO jest na wagę złota! Jak to jeszcze nie za bardzo pełnia szczęścia, to wyciągaj matę i BIKINI! Po drugie: Nie głódź się, bo twoje ciało, mięśnie, które spalają tłuszcz potrzebują paliwa! Nie! Nie Nutelli! Zdrowe i zbalansowane jedzonko, najlepiej 5 razy dziennie! Przyzwyczaj ciało do aktywnej rutyny. Każdego dnia będzie ci łatwiej! Zobaczysz! Ćwiczenie czyni mistrza! Ale o tym już wiesz! 

SŁOMIANY ZAPAL. Ok, to TEN dzień! Poniedziałek! Pierwszy dzień mojego wyzwania gdzie schudnę 25 kilo, nie 30, będzie okrągła liczba! Za 2 tygodnie wesele koleżanki! Wskoczyłaś w nowe kolorowe gatki, na którewydałaś pól pensji! Odpaliłaś program i nawet go skończyłaś! Trwasz dzielnie przez najbliższy tydzień. Stajesz przed lustrem i … i nie widzisz ŻADNYCH zmian … a przecież tak bardzo się spociłaś! Odpuszczasz i po zawodach! Nie tędy droga moja pani! Po pierwsze musisz się uzbroić w cierpliwość! Nie od razu Rzym zbudowano a patrz, jaki piękny do dzisiaj! Tak samo jak nie tyje się w jedną noc, nie można stać się fit po jednym programie, nawet powtórzonym 5 razy! Wiem, próbowałam! To prawdziwa lekcja pokory, która przyda ci się również w życiu codziennym. Kosztować życie pomału, delektując się każdą sekundą, cierpliwie czekać na rezultaty, które się POJAWIA, ale tylko dla wytrwałych i nieustępliwych. Po drugie znowu ta waga! Grrrrr! Te ogromne i niedorzeczne cyferki wpędzają cię tylko w jeszcze większe kompleksy i frustracje. Niech twoim wyzwaniem stanie się nie ilość kilogramów a ilość dni, tygodni, przez które uczciwie będziesz ćwiczyć! Zamiast schudnę tonę i pól, powiedz sobie, że przez najbliższe 4 tygodnie będziesz ćwiczyła 3 razy w tygodniu. To tylko 12 treningów! TYLE przecież możesz zrobić dla swojego ciała! Ono odpłaci ci z nawiązką! To gwarantowana inwestycja! Bądź dla siebie miła. Masz tylko jedno ciało! Dbaj o nie!

PORÓWNYWANIE SIE DO INNYCH. Przeglądasz okładki kolorowych czasopism. Na Internecie aż roi się od finessowych stron z pięknymi dziewczynami w zielonych bikini a ty tylko wzdychasz ocierając kapiącą silne! Ciężko jest przejść obok tych zdjęć obojętnie. Są one jak sól na rany, kiedy masz doła a ćwiczenia są ostatnia rzeczą, o jakiej myślisz. Zamiast zrobić program przez kolejną godzinę przeglądasz portale. Kolejne 60 minut stracone a mogłaś je wykorzystać inaczej. Przypominam dla zainteresowanych, program Ewy trwa średnio 45 minut! Tak na wszelki wypadek jakbyś nie wiedziała, co z czasem zrobić. Świat jest cudownie skonstruowany! Jak nas tworzono, to z myślą, że każda ma być inna. Tak, każda z nas jest unikatowa, niepowtarzalna, nadzwyczajna, jednostkowa, jedyna w swoim rodzaju. Żebyś nie wiem ile ćwiczyła to nie będziesz wyglądała dokładnie jak dziewczyna z internetu. Masz dłuższe nogi, ona ma dłuższe włosy, ta ma geny amazonki a ty na ciało amazonki musisz troszkę więcej popracować. Ona ma zeza a tobie dobrze z oczu patrzy. Ty masz jasną karnację a ona jest zielona, bo się śliwek najadła. Po raz kolejny powtórzę, że to TY jesteś tu najważniejsza i pracujesz tu nad własnym ciałem, nad SOBĄ! Nie powiem, że nie oglądam tych zdjęć. Oczywiście ze TAK, bo uwielbiam patrzeć na piękne, zadbane, tryskające zdrowiem i energia kobiety. Są one dla mnie INSPIRACJĄ i wielka MOTYWACJĄ, elektrownia endorfinowa, z której czerpię siły! Wręcz żywię się nimi … szczególnie w te złe dni, kiedy dopada mnie leń. ZAINSPIRUJ SIĘ, ale NIE BĄDŹ KOPIĄ! Jesteś niepowtarzalna! Tak TY!

ODKŁADANIE NA JUTRO. Co masz zrobić dziś, zrób … pojutrze, będziesz miał dwa dni wolnego!? Zacznę od poniedziałku, powiedziała lala we wtorek. Zaraz potem jest: zacznę od stycznia, kiedy na kalendarzu marzec! Zacznę od pełni księżyca, bo mi ustawienie gwiazd na przepływ wody w organizmie źle wpływa. A! Imieniny koleżanki, no przecież nie zacznę PRZED! …. można tak wyliczać bez końca. Tak naprawdę TA odpowiednia chwila nigdy nie nadejdzie bo ty ją ciągle odwlekasz! Pewnie trochę się też boisz? To normalne. Bądź dzielna i zrób pierwszy krok ku własnemu dobru, wyjdź naprzeciw własnemu marzeniu. Zacznij już dziś. Jutro będziesz żałować straconego dnia! Czas i tak minie! Nie trać go! Jak już przebrniesz przez te góry i oceany przeszkód z kordami smoków ziejących ogniem, bądź KONSEKWENTA! Wytrwaj w swoim postanowieniu i się go trzymaj. Czy nie mam racji mówiąc, że kiedy tylko zobaczyłaś gram poprawy postanawiasz to uczcić ciastkiem albo innym cukierkiem? Mówiąc, że jeden ci nie zaszkodzi? No tak! Wiedziałam … a skąd? Z autopsji! Nie ma nic za darmo. Ćwicz regularnie i odżywiaj się zdrowo! Bądź cierpliwa. Marzenia spełniają się tym, którzy o nie walczą! Jesteś silna, nawet bardziej niż ci się wydaje! To TY decydujesz o swoich minutach, spraw żeby każda się liczyła i była wyjątkowa … tak jak ty! 

No i jak ci w dziubku? Odnalazłaś się gdzieś w powyższym? Rachunek sumienia z własnego doświadczenia, to studnia bez dna. Dobra! Weź matę, idź i nie grzesz więcej! A na pokutę zrób HOT BODY, 3 razy w tym tygodniu! Amen! Z Ewą! 

Partager:

10 Commentaires

  1. Aneta W
    11 juillet 2019 / 13 h 25 min

    Kocham, kocham,kocham …i czekam z niecierpliwością na kolejny post!! 😘

  2. Wyziel
    11 juillet 2019 / 17 h 29 min

    Uff… dobrnęłam do końca 😉 A tak na serio to bardzo dobrze się Ciebie czyta Kasiu! Będę tu wpadać częściej 😀 Moja droga do « fit życia » była trochę inna, bo byłam szczupła, ale pewnego dnia zauważyłam, że sapię jak niedźwiedź jak wchodzę na 3 piętro! I powiedziałam sobie kiedyś dość. Tak poznałam Ewę. A później Ciebie – moją wielką motywatorkę 😀 A mój największy grzech… Chyba próba ciągłego dogadzania innym. I muszę przyznać, że to dzięki treningom (które długo odwlekałam) nauczyłam się dbać w pierwszej kolejności o siebie 🙂

  3. Gabi Orchita
    11 juillet 2019 / 20 h 18 min

    Kasiu, popłakałam się że wzruszenia.

  4. Kakuszka
    11 juillet 2019 / 21 h 57 min

    O mamuniu, cała ja i moje wymówki!

  5. Basia
    12 juillet 2019 / 15 h 53 min

    Kasia, Kocham Cię :* Taki mi tego brakowało od czasu, gdy nie ma już gazety BeActive!
    Ale na szczęście jesteś tutaj i mocno kibicuje, żebyś zawsze robiła ta co kochasz.
    Całuje.
    Twoja Fanka
    Basia :*

  6. Ola
    12 juillet 2019 / 20 h 54 min

    Dałas mi po gębie. Dziękuję, lovju Caryca!

  7. Aneta
    19 juillet 2019 / 14 h 36 min

    Uwielbiam 😍 moja lektura na wakacje 🕶.
    Wracam do gry chyba już 1000 raz. Ale się nie poddam 💪

  8. Jola
    1 août 2019 / 23 h 12 min

    Ja też tak mam, jakbym czytała o sobie

  9. KarinaEliza
    8 août 2019 / 17 h 40 min

    Bo jeżeli nie zadbasz o swój ogródek … Ty mi dosłownie z nieba spadłaś , ale Ty to już wiesz 😉 LOVE ❤️ ALWAYS 🙏🏻

  10. adminkp
    Auteur/autrice
    31 octobre 2019 / 10 h 22 min

    moja kochana, przytulam 🙂

Laisser un commentaire

Votre adresse e-mail ne sera pas publiée. Les champs obligatoires sont indiqués avec *