Ada, to nie wypada …

Czy nie jesteś na to za stara ? O nie moja panno, jesteś na to za młoda! Czy ta sukienka nie jest za krótka? Co za worek na siebie włożyłaś? Co ona dostała z klasówki? Ciszej! To nie dla ciebie! No i po co ci to? Masz już swoje lata, przystopowałabyś. Jesteś matką, przebierz się. Zajęłabyś się w końcu rodziną. Dzieci tego nie powinny jeść. Nie szkoda ci złotych łyżeczek? Co powiedzą sąsidzi? Patrzą się na ciebie! No patrz! Patrzą się!!!

Siedziałam na kawce w pracy z przyjaciółką i rozmawiałyśmy o planach wakacyjnych. Moje, z 2 miesięcznym bąblem zapowiadały się bardzo egzotycznie! Wiedziałam że mogę liczyć na kolor brązowy na moim ciele ale bynajmniej opalenizny! Na tropikalne zapachy i mamocolade co 4 godziny, nie, nie dla mnie! Upały w Paryżu, żeby była namiastka Karaibów. Bez klimatyzacji, ma być autentycznie! No raj się zapowiadał! Będę dodatkowo puszczać Lambadę i wachlować sobie palmą wielkanocną! Ona szykowała się z rodziną na wyspy, gdzie ja też kiedyś, w innej formie człowieka, latałam na wakacje. Achhh … za rok, jak życie wróci do normy. Co zawsze lubiłam w wakacyjnych przygotowaniach, to nowa garderoba. Wiadomo, baba nigdy nie ma w co się ubrać a przecież jest nowy sezon na ręczniki plażowe! 

– Kasia patrz jakie znalazłam fajne stroje kąpielowe. 

Oglądam i trochę się dziwię! Wszystkie zabudowane pod szyje, z koloratką, na sznurówki i czarne. Dziewczyna jest piękna, młoda, ćwiczy Ewę z nami w pracy i w domu, już od dawna. Ma wspaniałe rezultaty które widać. Rozumiem oczywiście, że nie każdy jest urodzonym ekshibicjonistą i wystawia ciało na pokaz, czy ono jest gotowe czy nie. Przecież zawsze coś tam jest do poprawienia. Niektórzy czekają na odpowiedni moment. Kupują wtedy najpiękniejsze, jaskrawe bikini, żeby wszyscy widzieli ciężką pracę jaką w nie włożyli. Luz! To zrozumiałe. Ale czuje, że to nie to, więc ciągnę temat dalej:

– Przecież tam będzie bardzo ciepło, prawda?

Jej odpowiedź mnie zabiła, aż doszczętnie zeszło ze mnie powietrze, tak z piernięciem na koniec. 

– No ale ja w listopadzie będę miała 40 lat, już mi NIE WYPADA chodzić w bikini. 

Kiedy słyszę coś takiego, tak bardzo ściska mi się serce, że aż łzy same napływają do oczu. Gdybym nie zawalczyła o siebie kilka, kilkanaście lat temu, pewnie podpisałabym bym się pod tym i poszła na plażę w szlafroku zapięta na 3 spusty. Albo siedziałabym w ogóle w domu, żeby ludzkie oczy mnie nie widziały bo przecież ONE ciągle patrzą! A co najgorsze, ONE mają swoją opinię, niby najważniejszą! Czy powinnam się już bać?! Co się dzieje tam, po drugiej stronie CYFR, WIEKU? 

40 urodziny, 26.08.2018

Większość mojego życia musiałam żyć pod dyktando, nie swoje, o nie. Nie mogłam chodzić na wymarzone zajęcia poza lekcyjne, wtedy modne i cool dla smarkaczy jak tańce na przykład. Tam trzeba było się „przytulić” do chłopaka. Odpadało. Musiałam się ubierać tak, żeby nie było wstydu w domu i na chodniku. Czesać też. Mieć same piątki i uważać, żeby nie daj Boże koleżanki miały szóstki. Sorry, szóstek ze wszystkiego mieć nie było można! Ja na cyferki miałam alergie i puchłam w 3 sekundy! Recytowałam wiersze na stołku, kiedy tak naprawdę chciałam się nauczyć diabelskich tekstów AC/DC. Musiałam być czujna i uważać co INNI powiedzą na każdym jednym kroku. To był najistotniejszy element dnia. Jakby śledziła mnie jakaś niewidzialna kamera, wysyłająca regularnie raporty do bazy. Studia w Warszawie, zresztą też nie takie jakie chciałam, trochę mnie uwolniły ale tylko trochę. Nie byłam tak od razu niezależna, chociażby finansowo. Trzeba było się słuchać. To kwestia przetrwania w życiu studenta. Ileż można żyć na zupkach chińskich?! Nawet kiedy wyjechałam do Francji, tak daleko, jakiś ciężar chorego przyzwyczajenia ciągnął mnie w dół. Demony krążyły wokoło jak stado sępów. Wymagało to trochę czasu i porządnego prania mózgu z użyciem wybielacza na stare, zaschnięte plamy, żeby się uwolnić. Zajęło mi to ładnych parę lat. Kosztowało wiele nerwów i łez ale myślę, że nieźle mi się udało. To jak wychodzenie z jakiegoś okropnego nałogu. Wygraną jest wolność duszy. Było warto!

5 lat … nie 6 lat

No i co teraz? Mam te 41 lat i swoje nowe wypracowane wartości życiowe, wolność szaleństwa, mam siebie na WŁASNOŚĆ. Żyje i zachowuje się po mojemu. Coś czego bardzo się bałam, się NIE spełniło: nie wyglądam ani nie zachowuje się jak Pani po czterdziestce, w garsonce za kolano i trwałą na głowie. Jestem najzwyczajniej w świecie sobą. Szogun, dzielny, prawy ale też dziki i zwariowany. Nie chce i nie pozwolę, żeby cyferki, te na które mam taką okropną alergie, piętnowały strony książki mojego życia. To nie moja bajka gdzie kartka po kartce, z ostrą cenzurą, zbliżamy się do ostatniego rozdziału. Przykro mi kiedy patrzę na innych i czytam w ich komentarzach o groźbie opinii cioci Zdzisi czy jakiegoś Ziutka, którego nawet nie znają osobiście! Często słyszę też rozmowy rodziców z dziećmi w parku typu: nie właź tam bo się pobrudzisz?! Co małe dziecko wie, czy wiedzieć powinno o brudzie?! Czy to dla niego istotne, kiedy jest zabawa i ubaw po pachy. Czy ono rozumie, że jak będzie nieruchomo siedziało na ławce, to tylko wtedy nie zeżrą go bakterie?

Jest tak wiele rzeczy które nas ogranicza, często bez sensu. Są jak ptaki uwiezione w klatce, które rwą się na wolność ale nie potrafią … nie mogą rozprostować skrzydeł bo klatka jest za mała. Tam, na zewnątrz jest zawsze ktoś kto PATRZY czujnie na kłódkę, trzyma kluczyk w zębach i nie pozwala się uwolnić. Nie zauważyłaś, że to często strach tych patrzących narzuca ci ograniczenia? To oni się boja. To oni nie pozwalają sobie ekscesy. Ty z kolei, nie szukasz głębiej, nie buntujesz się tylko przystajesz na tą niewole. Zatrzymaj się na chwilę i zastanów co tak naprawdę opinia INNYCH zmieni w twoim życiu. Czy TA opinia, osób które tylko przechodzą koło ciebie, będzie miała wpływ na twoje szczęście? Co wniesie do twojego życia, jeżeli cokolwiek innego niż frustracje, bo przecież wszystkich nie da się zadowolić. Wszyscy ci oni, są i przeminą a ty NIE. Będziesz musiała być ze sobą na zawsze. W twoim życiu powinno się liczyć tylko to co dla CIEBIE samej jest najlepsze! Twoje wartości, zasady, twoje reguły gry, twoje samopoczucie na koniec dnia. Jeżeli lubisz skakać skacz! Jeżeli lubisz śpiewać wyjdź z łazienki na balkon i wyśpiewaj płuca! Sąsiad miał remont mieszkania w sobotę od godziny 8:00 rano? Dzisiaj ty mu pokaż, co to Toska! Chcesz tańczyć? Wywijaj ile masz siły! Jak gdyby nikt nie patrzył. Tak jak kiedyś kiedy byłaś niewinnym dzieckiem i nie wiedziałaś jeszcze co to wstyd i zahamowania.

kiedy kręciłam video EUROPE, Final count down, byłam w pierwszym miesiącu ciąży. Całość na youtube 😉

Chcesz w zimie nosić jaskrawo żółty płaszcz? Zanim INNI nazwą cię wariatem, może stworzysz nowy trend! Może właśnie tak, w zimny poranek podarujesz komuś słońce. Ta wolność pozwala kreować piękno, uśmiech, szaleństwo które może komuś rozchmurzy poranek. Przecież nie ma nigdzie spisanych zasad jak żyć w zależności od wieku, płci, szerokości geograficznej. Nie pozwól żeby w jakikolwiek sposób cyferki w dowodzie osobistym albo oczy które ciągle patrzą, cię ograniczały. Szczęśliwi czasu nie liczą … no chyba że wyjeżdżają na wymarzone wakacje i nie chcą spóźnić się na transport! Mamy tyle lat ile mówi nam nasze serce. Nasze szczęście i zadowolenie zależy tylko od nas samych a nie od opinii innych. Naucz się zdrowego dystansu do świata. Nie jest to proste i zajmuje bardzo dużo czasu ale jest do zrobienia. To jak z treningami Ewy, im więcej ćwiczysz tym bardziej czujesz się silniejsza. Mam racje? Ćwicz wiec dystans codziennie aż wejdzie ci w krew. 

Za każdym razem, kiedy zaczynam pisać dla was felieton, kilka, tylko pierwszych linijek wysyłam mojej siostrze. Tym razem króciutki wstęp wysłałam mojej przyjaciółce.

– Piszę artykuł z myślą o Tobie. 

– Tak! Pokaż! 

– (po chwili) Aaaaaaa! Odłóż ten telefon i pisz szybciej! Nie mogę się doczekać całości. No chyba że piszesz na telefonie. Wiesz co? … kupiłam bikini!!!

Tutaj otrzymuje zdjęcie mojej przyjaciółki na plaży … w jaskrawo różowym bikini. Jest piękna! Łzy znowu wypełniły moje oczy…tym razem z dumy i szczęścia. Czy czterdziestolatce wypada tak się rozczulać? … hmmm …

… dla Oli

Partager:

14 Commentaires

  1. Agnieszka
    12 septembre 2019 / 19 h 29 min

    Kocham!!!!!

  2. Dagmara
    12 septembre 2019 / 20 h 15 min

    Kasiu super się czyta Twoje wpisy, naprawdę z przyjemnością.

  3. Adziup
    12 septembre 2019 / 20 h 21 min

    Jesteś cudowna i dajesz mi bardzo dużo siły i motywacji 💜💜💜

  4. Joanna
    12 septembre 2019 / 21 h 34 min

    A co !!!????-zgadzam sie totalnie!!!!
    Chodzilam w jaskrawym bikini na plazy mimo ze mam 10 lat wiecej od Ciebie Kasiu

  5. Kasia. M-S
    12 septembre 2019 / 21 h 53 min

    Kasia ♥️

  6. Agnes
    12 septembre 2019 / 22 h 16 min

    Super napisane

  7. Klaudiaa_88
    12 septembre 2019 / 22 h 26 min

    Super!!! Najważniejsze to być sobą!!! Jak zwykle w punkt kasiu! Uwielbiam ♥️

  8. Daria
    13 septembre 2019 / 7 h 33 min

    Zawsze zdanie innych bylo najwazniejsze. Ciagle zadowalalam innych. Teraz powoli ucze sie ze bycie soba jest OK I nie musze dostosowywac sie do innych. Ich miny – bezcenne 😂 Mam sliczna coreczke I jak mantre powtarzam jej ze ma byc liderem a nie followersem 😉
    Uwielbiam Cie czytac! Jestes zdrowo pozytywnie stuknieta 😘 jestes super! Dziekuje.

  9. Aga
    13 septembre 2019 / 10 h 20 min

    Amen!

  10. 13 septembre 2019 / 11 h 41 min

    Dzięki Kasiu że jesteś
    Wypada!!!!!

  11. Natalia
    18 septembre 2019 / 20 h 08 min

    Kasiu, chętnie bym poczytała o Twoim wyjeździe z Polski do Francji: początki, jak przebiegało zaaklimatyzowanie się w obcym kraju, co było dla Ciebie na tym etapie najtrudniejsze itd. Na pewno jest to bardzo ciekawa historia. Ja sama często do Francji latam, czasami myślę o emigracji… To o czym piszesz w tym tekście dotyczy także i mnie, znam to wszystko. Pozdrawiam Cię serdecznie.

  12. Karolina K
    7 octobre 2019 / 20 h 10 min

    Kasia,dopiero teraz przeczytalam ten artykul..Jestes jak zwykle niesamowita!!!Merci i jeszcze raz merci .My dzieci komuny… Wszystko na pokaz,co inni pomysla,nie licze sie ja,tylko opinia sasiadki,Ksiedza,otoczenia….
    Dzis zdaje sobie sprawe,ze tkwilam w tym sloiku ze sluwkami hermetyczne zamknieta..
    Przeciwstawilam sie Babci,BO nie poszlam n’a studia do Poznania tylko do Szczecina..Miala byc Academia rolnicza a wyszla pedagogika…I co? Uwazano mnie za buntownika.
    Ucieklam po studiach do Francji,bez jezyka,w ciemnooo..I znow slyszalam jak kolezanki Mamy stukaly sie w czolo:BO tu zdrady,podwojnie gry…zmanieruja mnie..
    Dzis..moze nie zrobilam kariery ale jak powtarzam,zrobilam wielkie krok naprzod co do mojej osobowosci!…Majac brata blizniaka ,nie bylo latwo ..zawsze byl obok..zawsze chronil…zalatwial za mnie sprawy…BO mial wiekszy bajer…

    Badz w zgodzie ze soba,podarzaj za swoimi marzeniami i badz wyrozumiala dla siebie…to moja dzisiejsza dewiza:)

  13. adminkp
    Auteur/autrice
    31 octobre 2019 / 10 h 17 min

    Badz dla siebie dobra 🙂 Zajęło nam to troche czasu ale juz jest dobrze 🙂 pozdrawiam 🙂

  14. adminkp
    Auteur/autrice
    31 octobre 2019 / 10 h 19 min

    pozdrawiam 🙂

Laisser un commentaire

Votre adresse e-mail ne sera pas publiée. Les champs obligatoires sont indiqués avec *