tik, tak, tik, tak …

Chciałabym dzisiaj zacząć od mojego ulubionego cytatu J.R.R. Tolkiena z “Władcy Pierścieni” i słów Gandalfa: „Nie ważne ile czasu mamy ale co robimy z czasem który nam dano”. Kilka dni temu miałam ciekawą dyskusję z koleżanką z pracy, która czytając te same słowa, zrozumiała je kompletnie inaczej niż ja. Jej zdaniem są one błędne, ponieważ nie każdy żyje tyle samo lat a tym samym, nie każdy ma tyle samo czasu do dyspozycji, że liczba cennych sekund jest ograniczona i inna dla każdego. Ok, ale to nie o to chodzi. I tu jest właśnie pies pogrzebany.

trening w pracy z koleżankami, OECD Paris

Wiele osób myśli w ten właśnie sposób, trwoniąc tym samym czas a co za tym idzie … życie. Zanim się obejrzymy będą nam śpiewać Anielski Orszak! To trochę problem dzisiejszego społeczeństwa. Za bardzo wybiegamy w przyszłość martwiąc się, że czas biegnie nieubłagalnie, przybywa nam lat i bynajmniej stajemy się młodsi. Za bardzo skupiamy uwagę na tym, że za kilkadziesiąt, naście lat już nas nie będzie i że to właśnie na TEN koniec musimy się przygotować i poświecić TEMU nasz czas. Naszą egzystencję postrzegamy za bardzo ogólnikowo, zapominając o pięknych i jakże wartościowych niuansach każdego jednego dnia. Nawet kiedy leje deszcz za oknem, nawet kiedy łzy kapią jak ciężkie grochy, kiedy jest siarczyście z naszym lubym, kiedy woda nam się przypaliła. Co z naszą teraźniejszością która dzieje się tu i teraz? Co z lekcją życia jaką doświadczamy na każdym kroku, każdej sekundy … nie zauważamy tego. 

Kiedy byłam młodsza … może inaczej, bo ciągle czuję się młoda … kiedy byłam bezdzietna, jakby to powiedzieć, trwoniłam czas. Wydawało mi się mam go więcej, niewyczerpane zasoby. Że życie wręcz za wolno płynie i że na wszystko przyjdzie jeszcze pora, wszystko zdążę zrobić, wszystko zobaczyć, nie ma pospiechu, nikt mnie nie goni. I co, patrzyłam na wskazówki zegara nie wiele robiąc z czasem który miałam do dyspozycji. Przecież tyle go a życie dopiero nabierało rozpędu. Nie ma co się spieszyć zdążę! 20 lat później łapie każdy moment i delektuje się nim do granic możliwości! Dopiero teraz czuję że żyję! Pracuje na pełnym etacie, mam 2 synków, męża, całą masę pasji i obowiązków których facet … powiedzmy sobie szczerze … nie jest w stanie ogarnąć! Powiesz “idź kup chleb“ i on TYLKO ten chleb kupi. Ale ja przecież miałam na myśli chleb, masło, mleko, wodę, sól i serek. No ale on już o tym nie pomyślał … mówię … facet nie ogarnia wszystkich sfer komunikacji telepatycznej. To potrafimy tylko my, KOBIETY!

Dzisiaj czuje, że czas płynie szybko i za szybko ale dopiero teraz wiem jak z niego korzystać! Żongluję misjami, basenem, urodzinami, kino, sport, praca, piasek, buzi … i znajduję czas żeby puścić bąka wieczorem. Nic przez place mi się nie rozpływa a satysfakcja po zachodzie słońca, cudownie wykorzystanego dnia jest piękna, niesamowicie cieszy serce i ładuje akumulatory na kolejny dzień i nową przygodę. Powiedzenie „Czas jest cenny” nabiera swojego prawdziwego znaczenia. Tyle chciałabym jeszcze zrobić. Gdyby tylko moja doba trwała 48h, niestety,  ale musze się zadowolić tylko tym, co jest mi dane i wykorzystać to na maksa. Czy jestem taka nakręcona jak sprężynka codziennie?! Oczywiście że nie! Staram się uczyć na własnych błędach. A tych jest wiele, o tak! Codziennie! Czasami recytuje je na głos bo ja sama mam tendencje nierozumienia siebie! Za dużo głosów w mojej głowie ☺ Za dużo pomysłów na raz! Walczę z własnymi demonami gadając do siebie na głos żeby nie zapomnieć! Żeby się wbiło w łepetynę! I to działa i sprawdza się coraz lepiej. Spróbuj ty też, to działa: nie jedz tego! nie jedz tego! nie jedz tego … ok, gdzie są jabłka?!

Czytam wieczorem, nawet jeżeli miałaby to być jedna strona, jeden paragraf, bądź zdanie które zmieni moje myślenie. Oczywiście bywają weekendy kiedy najbardziej na świecie pragnę zostać w szlafroku z kubkiem kawy co najmniej do obiadu. I co?! I tak właśnie robię! Słucham potrzeb własnego ciała i nie biczuje się, że boży dzień łażę w piżamie. Tak też czasami bywa. Staram się jednak zorganizować moje dni, żeby jak najwięcej rzeczy zrobić i za kolejne 20 lat nie zalewać się łzami, bo będę mieć już reumatyzm i nikt mnie na Kilimandżaro nie wniesie. To jak zadysponujemy WŁASNYM czasem ma decydujący wpływ na nasze marzenia, nasze wybory, nasze zdrowie, karierę, na życie nasze i naszych bliskich. Wszystko na wagę złota, bezcenne jak czas, prawda?! No więc jak ja się organizuje w tym chaosie codzienności? Znasz już mnie troszeczkę i wiesz że spontan u mnie nie wchodzi w grę. Na spontanie to ja mogę sobie jedynie torebkę kupić …. chociaż nie … nawet pisząc o tym stresuje się sytuacją która nastąpi łańcuchowo: gdzie ja potem ją schowam, żeby któregoś dnia niespodziewanie ją wyjąć, tak że niby mam ja już od ZWASZE, jak długo przez mój shopping będziemy jeść ryż na wodzie, kiedy przyjdzie ten moment że Stef zrobi minę numer 3, bo 189 torebka jest NAPRAWDE zbędna …. Ok! Kasia to ZERO spontana! Ja się organizuje i do wszystkiego podchodzę z planem! Czarno na białym, krwią podpisane, wiem że nic nie umknie mojej uwadze:

1. LISTA. Już o tym pisałam wiele razy. MUSISZ mieć listę. Spisane projekty, zadania, zakupy, wizyty, marzenia na papierze czy w komputerze nabierają MOCY. Z myśli stają się celami. Ja jestem starej daty i kocham mieć wszystko spisane na papierze. Mam jedną zasadniczą listę w notesie do zadań specjalnych i masę różnych notesów, notesików, karteczek wszędzie, po trochu, w każdym koncie mieszkania, przede wszystkim w WC! To ostoja spokoju i skarbnica pomysłów! Mój najważniejszy notes jest czerwony! Nie stracisz go z wzroku a jego kolor nie pozwoli o sobie zapomnieć. 

2. Porządny PLAN DZIAŁANIA i PRIORYTERYZACJA to fundamenty twojego sukcesu. Pamiętaj że „są rzeczy ważne i ważniejsze”. Musisz nauczyć się je rozróżniać. Nie ogarniesz wszystkiego na raz i wpadniesz tylko w frustracje. Ze smutkiem rzucisz wszystko w cholerę i w panice zaczniesz marnować czas, obgryzać paznokcie i drzeć włosy z głowy. Tego nie chcemy! Nie wiadomo kiedy zadzwonią z Victoria Secret! Musisz być gotowa w dzień i w nocy! Wyznacz swoje priorytety i im przeznacz najwięcej czasu. Spisz co jest dla ciebie najważniejsze w dłuższej perspektywie czasu, np. w przeciągu roku, nad tym będziesz pracować najdłużej i to możesz rozłożyć regularnie w czasie. Twoje treningi, twoje kursy szydełkowania, koło gospodyń. Spisz również co jest dla ciebie ważne na nadchodzące dni. Trzeba dziecku ciacho do szkoły zrobić na środę, więc nie idziesz spać o 22:00 tylko trzepiesz te jajka i wycinasz w cieście dinozaury chociażby do północy!

moja słodka codzienność

3. Kolejny istotny etap. Nie lubię tego 😉 ale musze przyznać rację mojemu mężowi, który na dowód przedstawił mi nawet referat. POLIWALENCJA NIE DZIAŁA! Nawet u kobiet! Tak, wiem, wiem! Ma tutaj stety facet racje. Dwie sroki za jeden ogon, czy dwie kaczki na jednym ogniu nie wchodzi w grę. Tylko kupa tłuszczu i fruwające piórą. Skoncentruj się nad jednym projektem, poświęć mu swoje całe serce, energie i go SKOŃCZ z satysfakcją i bananem na twarzy. Tylko wtedy, nie tracąc chwili, zabierz się za następny. Robiąc dwie rzeczy na raz stracisz czas skacząc z jednego projektu na drugi. Jakiś ważny szczegół może ci umknąć i rezultat nie będzie już tak zadowalający jak sobie wymarzyłaś na stracie. 

4. Bądź REALISTYCZNA. Twoje PLANY i MISJA muszą być wykonalne! Nie zakładaj, że jak w poniedziałek poćwiczysz z Ewą 3 razy BIKINI, bo najwięcej potu, to w piątek zapiszesz się na maraton! Umrzesz zanim usłyszysz „na miejsca, gotowi … „! Mówię ci! Nie chcę tutaj hamować wodzy twoich marzeń. Bynajmniej! Uwolnij je i wykrzycz na całe gardło! Ja sama marzę o tym biegu ale wiem, że moje ciało potrzebuje CZASU żeby się do tego solidnie przygotować. Cierpliwości. Nie z motyką na słońce ale z planem, strategią i działaniem prowadzącym do realizacji i pełnej satysfakcji. Małymi kroczkami dojdziesz do każdego celu. Przeznacz na to tyle czasu ile potrzebujesz. Nic na siłę bo się zrazisz a ewentualna porażka odbierze ci chęć do dalszego działania i zabije motywację. Tego nie chcemy. Jeśli jednak podejmiesz wyzwanie, wykorzystaj maksymalnie każdą sekundę jaka jest ci dana, jaką przeznaczyłaś na ten właśnie cel. Na koniec dnia wiesz, że zrobiłaś wszystko co było w twojej mocy. Może teraz zasnąć z uśmiechem i sercem pełnym energii. 

po drugiej ciąży

Ok, starczy. Teraz potrzebujesz czasu, żeby to wszystko przeczytać raz jeszcze i jeszcze. Przetrawić i stworzyć własny plan działania czyli co zrobić w swoim cennym czasem. To tylko moje małe podpowiedzi jak ja tańczę ze swoimi godzinami. Nie pozwalaj nikomu się popędzać. Ciesz się każdą chwilą bo przecież wiesz, że już się nie powtórzy. Nie patrz wstecz i niczego nie żałuj, kiedyś właśnie tego pragnęłaś najbardziej na świecie chociaż lata doświadczenia mówią ci że dzisiaj postąpiłabyś zupełnie inaczej. Przeszłość zostaw tam gdzie jej miejsce, z tyłu. Przyszłość, och to wielka nieznana, czas pokarze co kryje. Poświęć swoje całe serce na delektowanie się teraźniejszością. Wykorzystaj swój czas TERAZ, ciśnij go jak cytrynę. Gandalf ma rację … nie na darmo jest czarodziejem!

Partager:

5 Commentaires

  1. Agnieszka
    19 octobre 2019 / 14 h 19 min

    Super! W z tymi głosami w głowie to bym uważała 😂😂😂

  2. Hania
    22 octobre 2019 / 13 h 53 min

    Świetny tekst. Zgadzam się z każdym punktem. Nawet mapę marzeń planuje zrobić w grudniu na nowy rok. Wizualnie 🙂 I nauczyłam się nowego słowa – poliwalencja.
    Dziękuje 😍

    • adminkp
      Auteur
      31 octobre 2019 / 10 h 16 min

      Wspaniale. Bardzo dziękuje! Mapa marzen jest naprawdę magiczna 🙂

  3. Marta
    27 octobre 2019 / 12 h 39 min

    Kasiu, jak się Ciebie lekko czyta ❤ Czekam na książkę, poważnie 🤗 PS. Też gadam do siebie, zazwyczaj klnę siarczyście, nie jedz k… tego, działa 😂

  4. Ela
    20 novembre 2019 / 1 h 16 min

    Dzięki za ten tekst, świetnie się czyta twoje wpisy! Skupienie na teraźniejszości i nie marnowanie czasu to właśnie to nad czym chcę popracować. Jesteś inspiracją 🙂

Répondre à Ela Annuler la réponse

Votre adresse de messagerie ne sera pas publiée. Les champs obligatoires sont indiqués avec *